Miłego czytania!
Always believe in angels.
Anioły są wszędzie. Nie widzimy ich, lecz mimo to jesteśmy przekonani, że nigdy nas nie opuszczają. To prawda. Są obok nas zawsze. No… Prawie zawsze.
Był to dzień jak każdy inny. Piotrek wstał rano, umył się, zjadł śniadanie i poszedł do szkoły. Kiedy przechodził przez jezdnię nagle jakby wyrósł przed nim samochód, którego wcześniej nie widział. Kierowca zatrzymał się gwałtownie kilka centymetrów od chłopca. Bardzo mało brakowało do tragedii. Wystraszony chłopiec poszedł dalej. Kiedy stanął przed wejściem do szkoły i sięgnął ręką aby otworzyć furtkę, z daleka nadleciała wielka śnieżka, która trafiła go prosto w głowę pozostawiając siniaka. Piotrek już wiedział, że ten dzień nie będzie należał do najprzyjemniejszych.
Na lekcji geografii nauczycielka zrobiła niezapowiedzianą kartkówkę, na którą chłopiec zupełnie się nie przygotował. Kiedy w czasie przerwy wyszedł na korytarz, koledzy wyśmiewali się z niego. Kpili ze śladu pozostawionego przez śnieżną kulkę. Chłopiec był zupełnie zdruzgotany. Wrócił do domu. Otworzył drzwi i wszedł do kuchni, gdzie zazwyczaj siedziała jego mama, ale było jej tam. Postanowił sprawdzić w salonie, sypialni, łazience i wszystkich innych pomieszczeniach w domu. Nikogo nie było. Zajrzał nawet do piwnicy, ale tam też było pusto. Piotrek czuł się bardzo nieswojo. Zawsze, kiedy wracał do domu byli już tam jego rodzice a w czwartki nawet starszy brat. Tego dnia był czwartek, lecz jego również nie było. Z nadzieją, że bliscy na chwilę wyszli, chłopiec poszedł do swojej sypialni, położył się na łóżku i nabazgrał kilka zdań w pamiętniku po czym zasnął. Obudził się w środku nocy. Wstał z łóżka i udał się w stronę drzwi. Było bardzo ciemno, ale przecież znał każdy centymetr swojego mieszkania. Wyciągnął dłoń aby nacisnąć klamkę, ale zamiast niej, jego dłoń dotknęła zimnej jak lód ściany. Wrócił do łóżka i wsunął rękę pod poduszkę, pod którą zawsze trzymał swoją komórkę. Nie znalazł jej tam. Chłopiec szybko połączył fakty i zorientował się, że to nie jest jego pokój, ani nawet jego dom. Wystraszył się. Stał cicho, bez ruchu. Poczuł na swojej szyi czyjś oddech, odwrócił się i zemdlał pod wpływem mocnego uderzenia w głowę.
Miał sen, a może lepiej to nazwać wizją? Lub objawieniem? W każdym bądź razie był w Niebie. Przeszedł przez bramę i ujrzał mnóstwo aniołów które patrzyły na Ziemię przez szczeliny w chmurach. Co rusz jeden wlatywał do Królestwa lub zlatywał na świat. Chłopiec chciał się zapytać jednego o to, gdzie może naleźć Pana Boga, ale anioł odpowiedział, że nie może teraz rozmawiać, ponieważ pilnuje swego podopiecznego.
- A więc, to anioły stróże – pomyślał chłopiec.
- Tak Piotrku – odezwał się głęboki donośny głos, po czym wszyscy aniołowie padli na kolana. Chłopiec dalej stał i rozglądał się. – Idź przed siebie, a do mnie dotrzesz. Mam dla ciebie ważne zadanie.
Piotrek posłuchał rady i ruszył przed siebie, nagle bladoniebieska aura, która otaczała wszystko znajdujące się w tym miejscu, zmieniła się w jasnozłotą, świetlistą.
- Chłopcze, jak już pewnie zdążyłeś się zorientować, jesteś w Niebie. – odezwał się Bóg
- T-t-tak. – odpowiedział wystraszony.
- Przejdźmy do rzeczy. Jak już mówiłem, mam dla Ciebie bardzo ważne zadanie. Zauważyłeś, że dzisiaj miałeś szczególne nieszczęście? Twój Anioł stróż zaginął. Musisz go odnaleźć. Jako jego podopieczny znasz go najlepiej i tylko ty możesz wiedzieć, co się z nim teraz dzieje. Musisz wytężyć swój szósty zmysł, aby odnaleźć go. Zajrzyj głęboko w swoje wspomnienia i przypomnij sobie, kiedy ostatnio stał obok ciebie. Zaufaj mi.
Zdezorientowany Piotruś postanowił zaufać Bogu i postarał się odnaleźć swojego opiekuna. Przypominał sobie wszystko, co się ostatnio zdarzyło. Anioła nie było przy nim, kiedy obudził się w nocy i został zaatakowany, nie było go, kiedy wrócił do pustego domu, ani kiedy był w szkole. Nie dostrzegł go też, kiedy wychodził z domu. Przy śniadaniu również go nie było. Próbował przypomnieć sobie poprzedni dzień, ale nie wychodziło mu to najlepiej. Dostrzegł jakiś malutki przebłysk wspomnień. Tak, wchodził do domu i pomógł sąsiadce wnieść zakupy. Przyjrzał się dokładniej. Pióro. Duże, białe pióro, które zapewne należało do anioła. Ale jak to do anioła? Czy anioły w ogóle istnieją?
- Boże, wczoraj, kiedy wcho… - chłopiec urwał i zapadł w ciemność.
Piotrek już się nie obudził. Zwątpił w istnienie aniołów, kiedy jego stróż był w potrzebie. Chłopiec nie wrócił już do świata żywych, a opiekujący się nim anioł nie wrócił już do nieba. Do tej pory nie wiadomo, co się z nim dzieje.
Pamiętaj!
Nie narażaj swojego anioła. Zawsze wierz w anioły – Always believe in angels.
Był to dzień jak każdy inny. Piotrek wstał rano, umył się, zjadł śniadanie i poszedł do szkoły. Kiedy przechodził przez jezdnię nagle jakby wyrósł przed nim samochód, którego wcześniej nie widział. Kierowca zatrzymał się gwałtownie kilka centymetrów od chłopca. Bardzo mało brakowało do tragedii. Wystraszony chłopiec poszedł dalej. Kiedy stanął przed wejściem do szkoły i sięgnął ręką aby otworzyć furtkę, z daleka nadleciała wielka śnieżka, która trafiła go prosto w głowę pozostawiając siniaka. Piotrek już wiedział, że ten dzień nie będzie należał do najprzyjemniejszych.
Na lekcji geografii nauczycielka zrobiła niezapowiedzianą kartkówkę, na którą chłopiec zupełnie się nie przygotował. Kiedy w czasie przerwy wyszedł na korytarz, koledzy wyśmiewali się z niego. Kpili ze śladu pozostawionego przez śnieżną kulkę. Chłopiec był zupełnie zdruzgotany. Wrócił do domu. Otworzył drzwi i wszedł do kuchni, gdzie zazwyczaj siedziała jego mama, ale było jej tam. Postanowił sprawdzić w salonie, sypialni, łazience i wszystkich innych pomieszczeniach w domu. Nikogo nie było. Zajrzał nawet do piwnicy, ale tam też było pusto. Piotrek czuł się bardzo nieswojo. Zawsze, kiedy wracał do domu byli już tam jego rodzice a w czwartki nawet starszy brat. Tego dnia był czwartek, lecz jego również nie było. Z nadzieją, że bliscy na chwilę wyszli, chłopiec poszedł do swojej sypialni, położył się na łóżku i nabazgrał kilka zdań w pamiętniku po czym zasnął. Obudził się w środku nocy. Wstał z łóżka i udał się w stronę drzwi. Było bardzo ciemno, ale przecież znał każdy centymetr swojego mieszkania. Wyciągnął dłoń aby nacisnąć klamkę, ale zamiast niej, jego dłoń dotknęła zimnej jak lód ściany. Wrócił do łóżka i wsunął rękę pod poduszkę, pod którą zawsze trzymał swoją komórkę. Nie znalazł jej tam. Chłopiec szybko połączył fakty i zorientował się, że to nie jest jego pokój, ani nawet jego dom. Wystraszył się. Stał cicho, bez ruchu. Poczuł na swojej szyi czyjś oddech, odwrócił się i zemdlał pod wpływem mocnego uderzenia w głowę.
Miał sen, a może lepiej to nazwać wizją? Lub objawieniem? W każdym bądź razie był w Niebie. Przeszedł przez bramę i ujrzał mnóstwo aniołów które patrzyły na Ziemię przez szczeliny w chmurach. Co rusz jeden wlatywał do Królestwa lub zlatywał na świat. Chłopiec chciał się zapytać jednego o to, gdzie może naleźć Pana Boga, ale anioł odpowiedział, że nie może teraz rozmawiać, ponieważ pilnuje swego podopiecznego.
- A więc, to anioły stróże – pomyślał chłopiec.
- Tak Piotrku – odezwał się głęboki donośny głos, po czym wszyscy aniołowie padli na kolana. Chłopiec dalej stał i rozglądał się. – Idź przed siebie, a do mnie dotrzesz. Mam dla ciebie ważne zadanie.
Piotrek posłuchał rady i ruszył przed siebie, nagle bladoniebieska aura, która otaczała wszystko znajdujące się w tym miejscu, zmieniła się w jasnozłotą, świetlistą.
- Chłopcze, jak już pewnie zdążyłeś się zorientować, jesteś w Niebie. – odezwał się Bóg
- T-t-tak. – odpowiedział wystraszony.
- Przejdźmy do rzeczy. Jak już mówiłem, mam dla Ciebie bardzo ważne zadanie. Zauważyłeś, że dzisiaj miałeś szczególne nieszczęście? Twój Anioł stróż zaginął. Musisz go odnaleźć. Jako jego podopieczny znasz go najlepiej i tylko ty możesz wiedzieć, co się z nim teraz dzieje. Musisz wytężyć swój szósty zmysł, aby odnaleźć go. Zajrzyj głęboko w swoje wspomnienia i przypomnij sobie, kiedy ostatnio stał obok ciebie. Zaufaj mi.
Zdezorientowany Piotruś postanowił zaufać Bogu i postarał się odnaleźć swojego opiekuna. Przypominał sobie wszystko, co się ostatnio zdarzyło. Anioła nie było przy nim, kiedy obudził się w nocy i został zaatakowany, nie było go, kiedy wrócił do pustego domu, ani kiedy był w szkole. Nie dostrzegł go też, kiedy wychodził z domu. Przy śniadaniu również go nie było. Próbował przypomnieć sobie poprzedni dzień, ale nie wychodziło mu to najlepiej. Dostrzegł jakiś malutki przebłysk wspomnień. Tak, wchodził do domu i pomógł sąsiadce wnieść zakupy. Przyjrzał się dokładniej. Pióro. Duże, białe pióro, które zapewne należało do anioła. Ale jak to do anioła? Czy anioły w ogóle istnieją?
- Boże, wczoraj, kiedy wcho… - chłopiec urwał i zapadł w ciemność.
Piotrek już się nie obudził. Zwątpił w istnienie aniołów, kiedy jego stróż był w potrzebie. Chłopiec nie wrócił już do świata żywych, a opiekujący się nim anioł nie wrócił już do nieba. Do tej pory nie wiadomo, co się z nim dzieje.
Pamiętaj!
Nie narażaj swojego anioła. Zawsze wierz w anioły – Always believe in angels.