Walentynki przedszkolaka
Kochany Pamiętniku!
Wczoraj nauczyłam się mówić „r”!
Dzisiaj są walentynki. W przedszkolu pani nic o tym święcie
nie mówiła, ale dowiedziałam się o nim od kuzynki, która jest już duża. To jest
święto zakochanych!
Tatuś rano dał mamusi bardzo duże pudełko z bardzo małymi
czekoladkami w środku, ale mamusia się nie złościła, że czekoladki są bardzo
małe, bo było ich bardzo, bardzo, bardzo dużo. Pewnie tatuś kupił ich milion,
albo więcej. Do czekoladek dołączył też wielki bukiet takich czerwonych
kwiatków i mówił że to są róże. Oj głupiutki ten tatuś, przecież nie mogą to
być róże, jeżeli są czerwone. Wszyscy wiedzą, że czerwone są czerwienie, a róże
– różowe! Tatuś nie uczył się chyba za dobrze w szkole. Kiedy mamusia dostała
od niego prezent powiedziała mu, że swój dostanie wieczorem i go pocałowała.
Całowali się długo. Nie wiem, jak oni tyle czasu mogą wytrzymać bez oddechu,
chyba zmienili się w ryby.
Kiedy skończyli, zawieźli mnie do przedszkola. Szybko
zdjęłam kurteczkę, zmieniłam buciki i pobiegłam do sali. Jestem już w grupie
słoneczek i bawię się w największej sali w przedszkolu.
Wczoraj razem z moją dużą kuzynką zrobiłyśmy walentynkę, dla
chłopczyka, którego kocham. To znaczy on kocha mnie, a jeśli on kocha mnie, to
ja kocham jego. Jak będziemy duzi to weźmiemy ślub i będziemy mieszkać razem w
ładnym domu tak jak mamusia i tatuś.
Jak tylko zobaczyłam mojego ukochanego, Mikołajka, na
którego wszystkie dzieci mówią „Misiu”, od razu do niego pobiegłam i dałam mu różową
karteczkę w kształcie serduszka. W środku było napisane „Kocham Cię”, ale Misiu
powiedział, że nie umie czytać jeszcze pisanych literek, więc przeczytałam mu
to. Bardzo się ucieszył i powiedział, że on mnie też kocha i to tak mocno jak
dorosły. Spytał się mnie, czy możemy być chłopakiem i dziewczyną, tak jak to
jest na filmach, ale ja oglądam tylko bajeczki, więc Mikołajek musiał mi
wytłumaczyć na czym to polega. Powiedział, że jeżeli chłopczyk i dziewczynka
się kochają, to chłopczyk pyta dziewczynkę, czy chce z nim chodzić i ona się
wtedy zgadza i chodzą za rękę, przytulają się i się całują. Ani mnie, ani jemu
nie spodobał się pomysł z całowaniem, więc postanowiliśmy zmienić trochę zasady
i usunąć całowanie się, ale dodać bawienie się pluszakami. Misiu bardzo mocno
mnie przytulił i jeszcze raz powiedział, że mnie kocha. Nie mogłam się
powstrzymać dałam mu buziaczka w policzek. Cały się zarumienił, ale na buzi
miał wielki uśmiech. Cały dzień trzymaliśmy się za rączki. No prawie, bo tylko
przy obiadku się puściliśmy, ponieważ musieliśmy zjeść.
Po leżakowaniu podeszliśmy do pani i poprosiliśmy ją o
kartkę do rysowania. Wzięliśmy kredki i zaczęliśmy rysować. Ja z jednej strony
narysowałam pół serduszka, a w środku piękną panią w białej sukience i długim welonie.
Misiu dorysował drugą połówkę serduszka i wysokiego ładnego pana w ciemnym
garniturze. Zgodziliśmy się, że tak będziemy wyglądać, kiedy już będziemy tak
duzi, jak nasi rodzice.
Mama przyszła po Mikołajka wcześnie, a ja chciałam się
jeszcze z nim bawić. Podeszliśmy razem do jego mamy, ciągle trzymając się za
rączki i Misiu powiedział, ze jesteśmy chłopakiem i dziewczyną i chodzimy
razem. Jego mamusia była bardzo miła i powiedziała, że to super, że się kochamy
i przytuliła nas oboje. Później przeprosiła mnie, że nie mogę się dłużej bawić
z jej synkiem, a ja powiedziałam, że nic się nie stało, chociaż było mi
przykro. Po prostu nie wypada mówić ludziom, ze jest ci przykro. Ostatni raz
przytuliłam Misia i odwrócił się. Chciał już wyjść, kiedy mama go spytała:
- To nie pocałujesz swojej dziewczyny na pożegnanie?
- Umówiliśmy się, że bez całowania, bo przecież to jest be. Jeśli
nie można pić z czyjegoś kubka, bo dotykał go ustami, to jak można kogoś
pocałować?
- Co to za miłość bez całowania? Przecież ja z tatusiem się
całujemy.
- A jeśli ją pocałuję, to ona będzie wiedziała, że kocham ją
tak mocno, jak dorosły?
- Na pewno.
Mikołajek podbiegł do mnie, splótł rączki za plecami i
pocałował mnie w usta. Było cudownie. Nie całowaliśmy się tak długo, jak
mamusia i tatuś, ale to dlatego, że oni całowali się już bardzo dużo razy, a to
był nasz pierwszy pocałunek.
Ja bardzo kocham Mikołajka. Widziałam, że tatuś z mamusią
mają takie złote pierścionki na paluszkach i mówią, że to im przypomina, jak
bardzo się kochają i ze dostali je w kościele, kiedy brali ślub. Ja i Mikołajek
też chcemy takie mieć.
Dowiedziałam się też, że mogę do niego mówić „Skarbie,
Kochanie, Kotku, Misiaczku, itepe”.
W przyszłości chcę mieć razem z moim Skarbem malutkiego
synka, którego nazwiemy Piotruś!
Marzenia
właścicielki pamiętnika się spełniły ♥
Awww! Jakie sweet! ^^ ♥♡♥
OdpowiedzUsuńCiekawy blog pisany z bardzo fajnej perspektywy :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz taki widzę :)
http://tynkaa-blog.blogspot.com/2015/02/hobby.html
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award, więcej informacji u mnie na blogu ;)
OdpowiedzUsuńhttp://metkaaa.blogspot.com/
Świetnie napisane!
OdpowiedzUsuńsuper, haha :D
justsayhei.blogspot.com