niedziela, 15 lutego 2015

Walentynki pedszkolaka

Dzień dobry! Wczoraj były Walentynki (rzygam tęczą), więc wstawiam Wam opowiadanie walentynkowe. Miłość przedstawiona oczami kilkuletniej dziewczynki. Liczę na komentarze!

Walentynki przedszkolaka 

Kochany Pamiętniku!
Wczoraj nauczyłam się mówić „r”!
Dzisiaj są walentynki. W przedszkolu pani nic o tym święcie nie mówiła, ale dowiedziałam się o nim od kuzynki, która jest już duża. To jest święto zakochanych!
Tatuś rano dał mamusi bardzo duże pudełko z bardzo małymi czekoladkami w środku, ale mamusia się nie złościła, że czekoladki są bardzo małe, bo było ich bardzo, bardzo, bardzo dużo. Pewnie tatuś kupił ich milion, albo więcej. Do czekoladek dołączył też wielki bukiet takich czerwonych kwiatków i mówił że to są róże. Oj głupiutki ten tatuś, przecież nie mogą to być róże, jeżeli są czerwone. Wszyscy wiedzą, że czerwone są czerwienie, a róże – różowe! Tatuś nie uczył się chyba za dobrze w szkole. Kiedy mamusia dostała od niego prezent powiedziała mu, że swój dostanie wieczorem i go pocałowała. Całowali się długo. Nie wiem, jak oni tyle czasu mogą wytrzymać bez oddechu, chyba zmienili się w ryby.
Kiedy skończyli, zawieźli mnie do przedszkola. Szybko zdjęłam kurteczkę, zmieniłam buciki i pobiegłam do sali. Jestem już w grupie słoneczek i bawię się w największej sali w przedszkolu.
Wczoraj razem z moją dużą kuzynką zrobiłyśmy walentynkę, dla chłopczyka, którego kocham. To znaczy on kocha mnie, a jeśli on kocha mnie, to ja kocham jego. Jak będziemy duzi to weźmiemy ślub i będziemy mieszkać razem w ładnym domu tak jak mamusia i tatuś.
Jak tylko zobaczyłam mojego ukochanego, Mikołajka, na którego wszystkie dzieci mówią „Misiu”, od razu do niego pobiegłam i dałam mu różową karteczkę w kształcie serduszka. W środku było napisane „Kocham Cię”, ale Misiu powiedział, że nie umie czytać jeszcze pisanych literek, więc przeczytałam mu to. Bardzo się ucieszył i powiedział, że on mnie też kocha i to tak mocno jak dorosły. Spytał się mnie, czy możemy być chłopakiem i dziewczyną, tak jak to jest na filmach, ale ja oglądam tylko bajeczki, więc Mikołajek musiał mi wytłumaczyć na czym to polega. Powiedział, że jeżeli chłopczyk i dziewczynka się kochają, to chłopczyk pyta dziewczynkę, czy chce z nim chodzić i ona się wtedy zgadza i chodzą za rękę, przytulają się i się całują. Ani mnie, ani jemu nie spodobał się pomysł z całowaniem, więc postanowiliśmy zmienić trochę zasady i usunąć całowanie się, ale dodać bawienie się pluszakami. Misiu bardzo mocno mnie przytulił i jeszcze raz powiedział, że mnie kocha. Nie mogłam się powstrzymać dałam mu buziaczka w policzek. Cały się zarumienił, ale na buzi miał wielki uśmiech. Cały dzień trzymaliśmy się za rączki. No prawie, bo tylko przy obiadku się puściliśmy, ponieważ musieliśmy zjeść.  
Po leżakowaniu podeszliśmy do pani i poprosiliśmy ją o kartkę do rysowania. Wzięliśmy kredki i zaczęliśmy rysować. Ja z jednej strony narysowałam pół serduszka, a w środku piękną panią w białej sukience i długim welonie. Misiu dorysował drugą połówkę serduszka i wysokiego ładnego pana w ciemnym garniturze. Zgodziliśmy się, że tak będziemy wyglądać, kiedy już będziemy tak duzi, jak nasi rodzice.
Mama przyszła po Mikołajka wcześnie, a ja chciałam się jeszcze z nim bawić. Podeszliśmy razem do jego mamy, ciągle trzymając się za rączki i Misiu powiedział, ze jesteśmy chłopakiem i dziewczyną i chodzimy razem. Jego mamusia była bardzo miła i powiedziała, że to super, że się kochamy i przytuliła nas oboje. Później przeprosiła mnie, że nie mogę się dłużej bawić z jej synkiem, a ja powiedziałam, że nic się nie stało, chociaż było mi przykro. Po prostu nie wypada mówić ludziom, ze jest ci przykro. Ostatni raz przytuliłam Misia i odwrócił się. Chciał już wyjść, kiedy mama go spytała:
- To nie pocałujesz swojej dziewczyny na pożegnanie?
- Umówiliśmy się, że bez całowania, bo przecież to jest be. Jeśli nie można pić z czyjegoś kubka, bo dotykał go ustami, to jak można kogoś pocałować?
- Co to za miłość bez całowania? Przecież ja z tatusiem się całujemy.
- A jeśli ją pocałuję, to ona będzie wiedziała, że kocham ją tak mocno, jak dorosły?
- Na pewno.
Mikołajek podbiegł do mnie, splótł rączki za plecami i pocałował mnie w usta. Było cudownie. Nie całowaliśmy się tak długo, jak mamusia i tatuś, ale to dlatego, że oni całowali się już bardzo dużo razy, a to był nasz pierwszy pocałunek.
Ja bardzo kocham Mikołajka. Widziałam, że tatuś z mamusią mają takie złote pierścionki na paluszkach i mówią, że to im przypomina, jak bardzo się kochają i ze dostali je w kościele, kiedy brali ślub. Ja i Mikołajek też chcemy takie mieć.
Dowiedziałam się też, że mogę do niego mówić „Skarbie, Kochanie, Kotku, Misiaczku, itepe”.
W przyszłości chcę mieć razem z moim Skarbem malutkiego synka, którego nazwiemy Piotruś!

Marzenia właścicielki pamiętnika się spełniły ♥

4 komentarze:

  1. Ciekawy blog pisany z bardzo fajnej perspektywy :)
    Pierwszy raz taki widzę :)
    http://tynkaa-blog.blogspot.com/2015/02/hobby.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award, więcej informacji u mnie na blogu ;)
    http://metkaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń